„Olśnienie może zajść w każdym oddechu,

Teraźniejsze działania warunkuje moją przyszłość.

Przyszłość tworzy umysł, który jest architektem i

sumą moich szlachetnych intencji”


Każdy moment jest taki sam. Zawieszeni między przeszłością a przyszłością wypatrujemy przyszłości , oglądając się za siebie. Jesteśmy na pograniczu dwóch ogromnych zbiorów jakby dwie bańki mydlane stykały się ze sobą i w każdej chwili mogły pęknąć. Jedna to przeszłość , druga to przyszłość. Ścierają się te dwie metafizyczne krainy zostawiając nas na styku ich granic, których nigdy nie przekroczymy.

Ciekawe, że względność czasu potwierdzają fizycy, a nam tak trudno w to uwierzyć. Ja bardzo lubię przykład osoby, która przebiega przez lokalny targ poznając dużo więcej niż osoba wolno idąca przez to samo miejsce. I niby w tym samym czasie, w tym samym miejscu a jednak obie te osoby przeżyły ten czas zupełnie inaczej. Czy czas dla jednej lub drugiej płynął inaczej ? Nie. Nastawienie do czasu było inne.

Dzień za dniem, czasami jesteśmy w dniu wczorajszym czasami już za kilka lat. Jak to śpiewała Kora „Słońce śpi , nie ma Cię , jest mi bardzo , bardzo źle” Czy widzieliście kiedyś żeby słońce spało albo było go dwa razy więcej w kwietniu na rzecz maja ? Proste zasady kosmosu dotyczą również nas. Wielkie czyny to małe kroki, które doprowadzą nas do brzegów fosy zamku ,które chcemy zdobyć.

Gra w nas pragnienie wielkich czynów, roztaczają się piękne widoki ogromnych posiadłości i drapaczy chmur gdy w tym czasie blokują nas mała przekonania o własnej niedoskonałości czy lęk wysokości. Rozłożyste śnieżne połacie Antarktydy i nieznane lądy piętrzą się w naszej wyobraźni, gdzie trudno wyobrazić nam siebie wstających o godzinę szybciej.

Czy wczoraj nie było wystarczająco dużo momentów żeby rozpocząć zmianę, nową rzecz w swoim życiu czy rewolucję? Każdy czeka na olśnienie, ten właściwy moment żeby zacząć. I tutaj jest odpowiedź na to, co robimy. My … czekamy. My nie zaczynamy. My myślimy o zmianie, ale my nie zmieniamy. Żeby zmienić trzeba zacząć robić to o czym się myśli, planuje, czeka na ten właściwy moment olśnienia. Tylko tyle i aż tyle. Ty właśnie zacząłeś czytać książkę, a ja ją zacząłem pisać … jakiś czas temu. Jeśli teraz czytasz te słowa to właśnie na te słowa jesteś teraz gotowy.

Widocznie już od godziny, roku, 5 lat zastanawiałeś się nad tym jak powinien wyglądać Twój trening, Czy powinieneś wiedzieć jak dobrze trenować swój umysł i ciało ? Jasne, że tak . Chcesz tu być i to robić. Czytać książkę. Czy ta motywacja różni się od rozpoczęcia treningu czy napisania książki ? Nie . Jest taka sama. Krok w nieznane to krok w nieznane. Naturalność nauki jest w nas od pierwszego dnia naszego życia. Uczyliśmy się siadać, raczkować, chodzić czy mówić. Wciąż procesując bodźce zewnętrzne aby szybciej i skuteczniej to wszystko pojąć. I pojmiesz gdy zaczniesz się uczyć.

Idąc inną teorią , to ty napisałeś tą książkę. Nie ja. Ona pojawiła się przed Tobą, bo w Tobie jest taka silna chęć zmiany i nauki.

Dzisiaj usłyszałem rozmowę, która z tylko kobietom daną wnikliwością i spostrzegawczością podsumowała jedną ze swoich koleżanek. Mówiła, że za każdym razem jak przychodzi do jej domu to słyszyły, że ona już zaczyna remont bo wie jak to mieszkanie wygląda i ile wymaga pracy. I tak za każdym razem jak przychodzi to słyszy od 2 lat dokładnie te same słowa. Czy to właśnie nie jest czekanie bez silnej chęci zmiany ?

Tak wiele rzeczy stoi na drodze. Pytanie, jak można przepchnąć się przez gąszcz wielkich trudności, nie, stojących przed nami, a wręcz przygniatających nas do ziemi. To przecież nie jest nasza wina. To winna innych , wina środowiska i setek innych czynników. I w tym momencie zachodzi proces obwiniania, a za tym idzie poczucie bycia ofiarą !!! Tak ofiarą, no bo przecież jeśli sam nie możesz czegoś zrobić, bo wszystko dookoła ma wpływ na Ciebie to ty nie masz żadnego wpływu na swoje decyzje. Chcesz być ofiarą ? Jak przekroczymy ten moment bezsilności z zdamy sobie sprawę, że za wiele nie możemy to będziemy bardzo daleko od procesu uzdrawiania swojego życia. Trzeba się naprawdę solidnie obrócić na pięcie a to często jest bardzo ciężkie. Wtedy trzeba znaleźć w sobie te szczęśliwe momenty i odciąć się od beznadziejności, która wzbierała się przez lata udawadniając ci, że niewiele potrafisz.

Czy czytanie książki sprawia Ci przyjemność ?

Czy poznawanie kolejnych kartek tej książki będzie ciekawe ?

czy poznawanie siebie przez opisane tu doświadczenie będzie interesujące ?

Tak będzie. Bardziej lub mniej, ale pokonasz drogę w swoim umyśle, która rozwinie Ciebie . Bardziej lub mniej, ale Cię rozwinie. Rozwinie do tego stopnia , do którego TY zdecydujesz. I TAK SAMO , nie inaczej jest z treningiem. To podróż . To rozwój. To nowe połacie Twojego umysłu i Twojego ciała, które będziesz poznawał za każdym razem , z każdą minutą treningu. Trening w każdym pokojów jest drogą, która bywa naprawdę wyboista. Mówienie, że trening daje nam ogromną przyjemność wygląda dobrze tylko na „social media”, a w gruncie rzeczy jest to mozolna praca, której efekty są wydłużone w czasie po za horyzont naszej cierpliwości i często przez zły obrany cel albo wręcz niemożliwy mamy poczucie, że wykonaliśmy kawał nikomu niepotrzebnej pracy. Fizjologia jest nieubłagana. Trening to stres dla organizmu. Trening to wejście na poziom w którym organizm walczy o przetrwanie z zewnętrznymi bodźcami które mu fundujemy. Chwilowy stres ma dać długofalowe rezultaty , ale powiedzcie to zrezygnowanej otyłej kobiecie która przed pracą jeszcze przed zachodem słońca ma wstać by wskoczyć do zimnego basenu : „W imię czego ja się pytam !!! Jak ja nienawidzę wody !!!”

Da się łatwiej prościej , szybciej ? Nie da się 😊 Czy będzie łatwiej i przyjemniej ? W sumie tak, ale nie od razu. Może nawet będzie ciężkie na początku i wiele razy po drodze. Zadaj sobie po prostu na początek pytanie inaczej : co szkodzi Ci pomyśleć, że trening jest lekki, przyjemny i daje nam przyjemność poznania siebie ? Od razu lepiej…. Decyzja jak postrzegamy to co nas otacza zależy od nas, od nikogo innego.

Nie myślmy jeszcze o ważności celów postawionych przed nami , one są tak odległe jak zaczarowane wyspy w opowieści o królewiczu. Opowieść jest znana, ale i długa więc zachęcam do znalezienia jej sobie, bo ilość interpretacji jest naprawdę duża. Historia, w której królewicz żył w iluzji zaczarowanego świata, w których wysp i księżniczek nie było, a on sam nie był królewiczem tylko zwykłym chłopakiem. Dopiero jak zdał sobie sprawę jaką moc ma jego umysł i gdzie prowadzi go „zwykłe” myślenie o swoim życiu, postanowił żyć w iluzji. Ja nie namawiam Was żebyście byli Królewiczami zanurzonymi w nierealnym świecie. Chcę Was przekonać , że nasz świat to nasz projekcja. Że możemy więcej niż nasze ograniczenia .

Jedna z zasada bardzo efektywnej terapii mówi :

Jeśli choć jedna osoba na świecie to potrafi to ty też możesz się tego nauczyć.

Ile jeszcze potrzebujesz dowodów na istnienie zaczarowanych wysp ???

To my nadajemy etykiety rzeczywistości. Lubiany trener „zawsze” da nam „fajne” ćwiczenia, a przekonywująca dietetyczka „zawsze” przepisze „fajną” dietę.

Znienawidzony poniedziałek „zawsze” przyniesie jaką katastrofę, a w piątek już czuję się bardzo zmęczony. Etykieta czyli znaczenie słów to jedno, a kalka z gotowymi schematami, na którą nakładamy to co wykształciliśmy sobie przez lata to drugi reżyser, który dba o to abyśmy za bardzo się nie zmęczyli , nie wyszli po za utarte szlaki , nie dali z siebie więcej niż to konieczne. Trening i tylko trening a zaczynamy wchodzić na „wyższą” psychologię, ale jak sobie nie uświadomimy, że ty tu to nie ty na instagramowym koncie modelki celebrytki. Że ty tu no nie ty 20 lat temu kiedy byłeś „młody” miałeś więcej energii, brak bodziny , czas dla siebie i „przyspieszony” metabolizm. Jeśli to wszystko będzie rzucać naszymi poglądami i wierzeniami jak byk na rodeo to po kilku sekundach spadniemy twardo na tyłek albo rozbijemy się kompletnie pogrążając się w tumanach kurzu przeszłości z kompletnym brakiem widoczności dalej niż czubek naszego nosa spuszczonego na kwintę.

Nie bądźmy tam. Bądźmy tu. Bądźmy tu i teraz. Złapmy tą chwilę i teraz odważmy się myśleć inaczej. Jest wiele dowodów na to, że właśnie nastawienie do treningu i nastawienie do siebie sprawia, że będziemy odważnie patrzeć na nasze niedoskonałości. Niedoskonałości ? Kto to powiedział , że macie niedoskonałości ?

Ile w tym co myślicie o sobie jest Wami, a ile marketingiem i kultem zdrowia i urody ?

To na czym się koncentrujemy, mamy więcej. Nawet jeśli są to negatywne, „dołujące” nasze niedoskonałości. Nie pozwólcie zakładać sobie słuchawek na uszy , w których gra non stop tylko jedna melodia i nie pozwala posłuchać innego głosu.

Uważność teraźniejszości to umowny krok każdej przemiany duchowej to uświadomienie sobie zmysłów, myśli , ciała to znalezienie formy , w której zawieszona jest nasza rzeczywistość. To forma , w której rozlewa się przestrzeń chwili obecnej. To milczenie , w którym istnieje tylko nasza czysta świadomość.

Zostawić z boku całą resztę to jest prawdziwe wyzwanie. Zostawić przekonania o sobie z tyłu i ruszyć w nieznane, bez oglądania się przez ramię. O tym na pewno jest ta koncepcja. Nie iść jak to powiedział mistrz uczniowi w przypowieści z kolejnymi ziemniakami, które symbolizują złe doświadczenia przeszłości. Zostawmy plecak ze zbieranymi i mocno pielęgnowanymi historycznymi doświadczeniami, one ciążą. One nie pomagają.

A jak z tym naszym kierunkiem, bo na pewno już wiele razy odważyliśmy się zacząć. Obieramy swój kierunek albo inni nam nadają, a my tak bez refleksji za innymi ?

Czy tak to powinno wyglądać ?

Czy ja muszę dźwigać 100 kg lub biegać maratony ?

Czy ja zastanawiam się po co mi pies z głową w dół ?

Gdzie ja jestem w tym wszystkim ?

Czy robię to co lubię czy to co lubią inni ?

Kto powiedział, że facet nie może tańczyć Zumby, a kobieta dźwigać ciężarów. Kto powiedział, że mam się źle czuć z moimi 60 kg, a czy duży facet ma być szczupłym modelem ? Nie tędy droga. Pytanie czy ja w ogóle muszę się ruszać. Pytań jest bardzo wiele, a my zamiast zadać sobie te wszystko pytania , często ślepo podążamy za tłumem. To co jak chcemy ćwiczyć to ma być nasza decyzja. To ma zmienić Twoje ciało i umysł. Zróbmy coś co da nam poczucie, że robimy coś co oprócz wysiłku sprawi nam przyjemność. Ale nie taką na pokaz , spodziewaną przez otoczenie . Niech to da czystą radość dziecka i rozluźnienie albo może padnięcie twarzą z wysiłku na ziemię. To zależy od Ciebie sprawdź co bliższe Twojej naturze i tego się trzymaj.

Odstawmy na bok marketing , trendy w doborze odpowiedniego treningu. Jak ostatnio usłyszałem od jednej z artystek całe życie zmagała się sama ze sobą, że nie potrafi być stałą w swoich pasjach. Przez kilka lat śpiewała, przez kolejne była reżyserką by w międzyczasie robić jeszcze inne rzeczy. Długi czas myślała, że coś jest z nią nie tak, że nie potrafi rzeczy doprowadzać do końca, przez co czuła się z tym źle. Nic bardziej mylnego. Tak samo jest z doborem naszego treningu. Zmieniajmy jeśli trzeba, róbmy wiele rzeczy jednocześnie. Szukajmy celu lub z niego rezygnujmy. Wdrapujmy się na sam szczyt albo zbierajmy kwiatki w dolinach.

Zabawne jest to, że zwykle jadamy to co nam smakuje, a często latami zmuszamy się do trenowania czegoś co nie sprawia nam przyjemności 😊 Jedlibyście całe życie rzeczy do których czujecie odrazę ? Wasz mózg i ciało lub ciało i mózg działają tak samo na rzezy których często klasyfikujecie jako „znienawidzone” jako na kolejny puzel w układance szarego , ciężkiego życia .

Nastawienie i trening to jedność. A za nastawieniem zawsze pójdzie przyjemność. Podobno poziom pozytywnych emocji wyzwalanych w organizmie wcale nie zależy od smaku potrawy, którą jemy. Śmiem twierdzić, że poziom zadowolenia też jest taki sam bez względu na to co robimy. Ale to dlaczego nie możemy robić czegoś co sprawia nam przyjemność ? W końcu holizm i hedonizm nie różni aż o tak wiele literek 😊 Chcąc zachować równowagę lub bardziej być w zgodzie z tym co przynosi dzień jest wielce prawdopodobne, że przyjdą gorsze dni w nawet idealnie dobranym treningu. Stracimy chęć, cierpliwość , motywację. Wtedy musi w sukurs przyjść umysł. Umysł, który wytłumaczy i wiara która wzmocni serce i ciało. Prosty mechanizm, który znacie , macie go w swojej naturze. Jeśli trzymacie równowagę między tymi 4 żywiołami życia.

Wyobraźcie sobie, że nie uzależniacie szczęścia od zrobionego treningu. To też jest tylko kolejne przekonanie i warunkowanie szczęścia i wyższych doznań. Mamy doświadczać tego , ale ze zdrowym dystansem.

Czy trening zawsze musi dawać szczęście ? Nie , a jeśli tak to jaki to rodzaj szczęścia ? Satysfkacja z dobrze zrobionego treningu jest jak najbardziej wskazana z bycie zadowolonym z podroży, a nie tylko z celu jest oczekiwane. Gdzie znajdziesz więcej powodów do codziennej radości jak z nie z poczucia dobrze wykonanego obowiązku. Warto już teraz myśleć o tym co się wydarza w naszym życiu jako pasmo sukcesów. Dobrze wykonany obowiązek to przytulenie do kobiety którą kochasz, to uczestnictwo w kongresie czy właśnie przebiegnięcie 5 km . Wszystko to zrobiłeś najlepiej jak potrafiłeś i wzbogaciło Ciebie jako istotę. Każda z tych sytuacji w innym pokoju, ale właśnie o to w tej całej układance chodzi. Być jak w przypowieści Sokratesa , przesiewać przez 4 sita. Sito ciała czyli doczesności, umysłu czyli teraźniejszośći , emocji czyli chwili i ducha czyli wieczności.

Jeśli satysfakcję po stokroć większą będziemy trzymać w sobie to trening będzie doświadczeniem dla ciała, emocji . Raz lepszym, raz gorszym. Tutaj doszukiwanie się wybitności pracy wpędzamy się sami w ślepy zaułek. Często karmiąc swoje ego i wracając do świata wzajemnych uzależnień. Tym bardziej jest to niebezpieczne, że tutaj jesteśmy mniej czujni bo mamy wrażenie , że robimy „dobre” rzeczy. Oj zobaczcie ilu egocentryków wychował trening ciała. Ludzie, którzy robią dużo, ale dla większości to tylko kształtowanie ciała, uważają się za lepszych od innych.

Jak wiele tak wspaniałe bieganie czy inne sporty wytrzymałościowe jak triathlon pozwala ludziom uważać się za lepszych. Jak chore ambicje na zawodach dla amatorów popychają ojców rodzin do brania dopingu czy wyzwisk na trasie ? Czy nie widzicie tutaj braku równowagi między pokojami ? Nie widzicie braku zrównoważonego podejścia do jednego z pokoju bez szerzszego spojrzenia ? To przykre jak można schować przysłowiowego diabła za ornatem.

Umysł i ciało to jedność. Sprzężenie, które między nimi zachodzi ma swoje podłoże w układzie nerwowym, gospodarce hormonalnej i dalej w układzie mięśniowym itd. Długo by pisać. Tylko po co ?

Nie starajmy się więcej wiedzieć tylko więcej rozumieć. Wszędzie znajdziecie dowody poparcia Waszych tez z jednej i z drugiej strony. Moja sylwetka to moja postawa życiowa. Moje napięcie to poziom emocji. Długość mojego snu i stan odprężenia to między innymi stan mojego kortyzolu. Dowodów jest wiele. Ważne żeby pójść krok dalej i szukać poparcia w konstrukcji, która buduje nasze lepsze JA.. Znajdź jeden, który Cię przekonuje i powtarzaj go sobie i zrozum swoje działanie. Niech każdy pokój będzie pokojem przechodnim .

Przeczytałem wiele książek o fizjologicznym podłożu do treningu , książek o teorii treningu czy książek treningu mentalnego. To są wszystko świetne książki, ale nie zatrzymujemy się w jeżdżeniu samochodem na przeczytaniu instrukcji czy zrobienia prawo jazdy. Idziemy dalej, wierzymy, że życie to coś więcej niż przebiegnięty maraton czy kurs jogi w Mysore. Każda instrukcja ma być przydatna a nie dawać rozwiązania . Rozwiązanie jest w nas w wierze w daną chwilę. Jakkolwiek patetycznie to brzmi. Zaakceptuj, przekonaj się, zrozum , wyznacz cele… jeden , dwa, wiele albo nie wyznaczaj żadnego , ale działaj… myśl, wierz i poczuj…

To nasze kolejne ćwiczenie. Znajdź coś w co wierzysz / koniecznie pozytywne lub neutralne przekonanie / i powtórz kilka razy. Nic Ci nie będę narzucał. Pomyśl o czymś co jest może Ci bardzo odległe a może bardzo bliskie. Tylko nie idź jeszcze w tym kierunku to znaczy nie utożsamiaj się z tym wierzeniem . Nie analizuj ile Ci brakuje żeby być tym kimś lub gdzie chcesz.

Bogatsi i piękni mają się lepiej, bo jeśli na ten moment nie jesteś ani bogaty ani piękny / w Twoim mniemaniu/ to zamkniesz się w swoim poczuciu niższości. Jeśli już tak to raczej powinno brzmieć tak : Jestem bogata i piękna, to daje mi poczucie spełnienia i pozwala pomagać innym. Proste ćwiczenie wizualizacji po które najlepiej sięgać codziennie. Codziennie być w miejscach , robić rzeczy, które pragniemy.

Mózg nie zna granic czasu i przestrzeni. Dla niego na wyciągnięcie ręki będzie wszystko co mu powiesz, że jest na wyciągnięcie ręki. Jeśli mówisz mu/sobie , że coś jest po za Twoim zasięgiem to myślisz, że to zrobisz ? Mózg nie zrobi nic wbrew Tobie.

Pozwól sobie na luksus oswojenia się z ta myślą, ale bez zbędnego napięcia w ciele i umyśle. Pomyśl, że jesteś już tam, że robisz to chcesz czy że masz to co chcesz. Luksus a może chatka w górach? Przyjemne uczucie ? Nie wątpię. I tak też myśl o swoim ciele i umyśle. Daj mu luksus luzu, a to uczucie wpłynie na resztę Ciebie żeby tak właśnie się stało.

Słynny projektant włoskiego pochodzenia na pytanie co zrobiłby za ostatnie 100 dolarów powiedział, że kupiłby garnitur i chodziłby na spotkania biznesmanów.

Po co ? Właśnie po to, żeby się poczuć. Żeby poczuć pieniądze, luksus, to do czego dążył. Dla Ciebie to oczywiście nie muszą być pieniądze. To może być wymarzona sylwetka, zdrowy kręgosłup czy po prostu spokojny , zrównoważony oddech i spojrzenie. Zacznij utożsamiać się z na przykład kochającą żoną u boku , czuj jej oddech, dotyk choć jej tam jeszcze nie ma to ona przyjdzie.

Poczuj wartość medytacji w japońxkiej świątyni za bramą Tori lub w klasztorze w Fatimie.

Rozgość się na ostatnim piętrze wieżowca na Złotej 44 i daj upust swojej radości spowodowanej sukcesem imperium które zbudowałeś.

Baw się, baw się przyszłością a historia zacznie się pisać na Twoich oczach.

Trudne. Jak nie umiemy skierować swoich myśli do pięknego bogatego świata to jak chcesz skierować tam swoje działania ?

Widzisz gdzie jest paradoks ? Bądź. Działaj. Inaczej zostaniesz w tym samym miejscu.

Wystarczy motywacji ?

Nigdy nie wystarczy, to trochę tak jak z myciem zębów. Nie da się na zapas i nikt nie zbadał ile to jest wystarczająco. Czasami wystarczy jeden obraz, dźwięk, słowo. Znajdź je bez zbędnego wysiłku pomyśl o pięknym obrazie, który towarzyszy Twojemu poczuciu jaki masz po treningu. O dźwięku, głosie, słowom. Przywołaj to uczucie w ciele i zachowaj je na chwile zwątpienia. Miej tych gestów, chwil jak przyjaciół jak najwięcej wokół siebie, którzy pomogą w trudnej chwili.

To ty określisz swoją drogę , to ty sobie odpowiesz jak chcesz ćwiczyć , a bardziej kim chcesz być i jak bardzo chcesz być szczęśliwy. To Twoja decyzja. Ja nie mam takich zdolności, wszystko jest w Tobie.

Gotowa, gotowy ? Otwarta, otwarty ? Idealnie. Najważniejsze za nami, teraz już będzie tylko … piękniej 😊 Tworzymy konsekwentny , systematyczny obraz naszej osoby przez umysł, ciało, emocje i ducha. Krótko, ale ile w tym treści. Zapraszam dalej do holistycznego świata …


cytat " Holistix Method. ciało, emocje,umysł i duch"